Współczesne Chiny i jego społeczeństwo podglądane przez Sylwię Malon.
RSS
sobota, 29 stycznia 2011

 

 

Życie idzie do przodu i z racji bycia rodzicem muszę stawić czoło innym problemom, bo w obcym kraju niestety nie jestem zwolniona z odpowiedzialności bycia rodzicem. Zawsze powtarzałam wszystkim wokoło, wlaczajac w to mojego syna  że nie ma problemu, którego nie można rozwiązać, czasem potrzebny jest po prostu czas.

W tej chwili swoje słowa muszę zamieniać w czyny – ciężko jest, ale kto powiedział, że życie ma być łatwe? Mam kilka dni wolnego na zorganizowanie życia dziecku, wynajęcie mieszkania (póki co mieszkamy w hotelu), rozmowy z nauczycielami ze szkoły, sprawdzenia, co możliwe, a co nie – to w Szanghaju. W kwestii firmy zrobiłam rezerwację przez internet na samoloty z Szanghaju do Francji. Zaczął się kolejny etap mojego życia. Firma w dalszym ciągu działała, a ja jestem  za nią odpowiedzialna. Jestem codziennie w kontakcie z Francją– e-mailowo, na Skypie i przy telefonach.

19:58, tytanorientu
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 stycznia 2011

no i chyba taka jestem, bo szlag mnie trafia, probuje przeniesc tego bloga na goola bo ciezko mi sie laduje z tych cholernych Chin, zdjecia to godzinami musze czekac zaby sie cos zaladowalo, wiec wymyslilam sobie ze moge pisac pod innym adresem, w sumie i tak pisze dla siebie bo nikt mnie nie czyta, ale mam to w nosie, chce pisac dalej dla siebie, chociazby po to aby nie zgubic umiejetnosci pisania po polsku tak jak moj syn, ktory pisze piekny blog ale po angielsku, ja sie uparlam ze bede po polsku, i bede po polsku pisac, ale szlak mnie trafia bo nie wiem jak to zrobic.

albo mam za wolny komputer albo nie wiem gdzie jest problem

 

09:36, tytanorientu
Link Komentarze (2) »
piątek, 21 stycznia 2011

Chinski Nowy rok sie zbliza wielkim krokami, w tym roku chinczycy beda go swietowac 3lutego, wiec zostaly co prawda jeszcze 2tygodnie ale juz widoczne jest wszedzie golym okiem jak wazne to swieto jest dla chinczykow. Na Uniwersytecie wakacje swiateczne, w sklepach konsumpcja, firmy organizuja przyjecia swiateczne. hotele i restauracje zacieraja rece. Krorko mowiac to tak jak u nas Boze Narodzenie czyli konsumpcja wszechooarniajaca wszystkich konsumentow. Czym rozni sie konsumpcja chinska od polskiej? ano tym ze towary troche inne a to z tego tytulu ze chinczycy jedza inne produkty niz my. ale szal na kupowanie jest i tu i tu. No coz spoleczenstwo wszedzie na swiecie rzadzi sie tymi samymi zasadami.Ile oni moga wydac na jedzenie. jestem pod wrazeniem, te siatki pelne towary, wozki wypchane po brzegi. Poki co biedy  ani glodu tutaj w Chinach tutaj nie widac.

środa, 05 stycznia 2011

no musi byc  roznica i z logicznego punktu widzenia nie powinnam  brac pod uwage jej opinii, no teoretycznie  moge ale jakkolwiek by to nie bylo  jest to co najmniej ciekawe podejscie ktore reprezentuje jedna z moich znajomych Chinek.

Przyjechala wlasnie moja znajoma Chinka ktora cale zycie mieszkala w Chinach a  w sierpniu wyjechala  razem z mezem do Holandii. No i  z tego co ona mowi okazuje sie dla niej ze zycie w Holandii z puntkt widzenia expata i porowniu do Chin jest podobne. Wyjechala razem z mezem, tez chinczykiem, ktory dostal prace w miedzynarodowej firmie. (w jej  sumie teraz wyksztalceni chinczycy sa tak samo poszukiwani jak inne nacje.)

Cos mi sie wierzyc nie chce, z tego co ona mowi , ok zyla na dosc dobrym poziomie tutaj w Chinach i moze stad to podejscie, ktore nota bene  dziwne  bardzo dla mnie jest.

Ale ciekawa rozmowa byla z nia dlatego zaintrygowala mnie troche. Co prawda wierzyc mi sie nie bardzo w to chce ale tez nic nie moge powiedziec bo nigdy w Holandii nie mieszkalam.

Z drugiej strony z tego to widze to kazdy expat narzeka na to samo. Lekarze, domy, restauracje,etc.

 

10:19, tytanorientu
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 stycznia 2011

to juz kolejny rok kiedy spedzamy Swieta Bozego Narodzenia i Nowy Rok nie w sposob tradycyjny ale wyjezdzamy do cieplego miejsca. No ale z drugiej strony to jak mozna spedzac Swieta Bozego Narodznia w Chinach? Co to za swieta? Chinczycy maja swoj Nowy Chinski Rok a w  czas Naszego Bozego Narodzenia  po prostu pracuja. Ja nie moge , niby jestem taka nowoczesna a w Boze Narodzenie musze zjesc kolacje wigilijna z rodzina a w sylwestra isc na impreze.

Pawel przyjechal do Shanghaju skad odebralam go i nastepnego dnia pojechalismy do stolicy  Filipin do Manila na 3 dni a pozniej na 4 dni  Boracay. Bylo  krotko ale cieplo- 25 stopni na plusie.

09:33, tytanorientu
Link Dodaj komentarz »
O autorze
Tagi