Współczesne Chiny i jego społeczeństwo podglądane przez Sylwię Malon.
RSS
niedziela, 27 lutego 2011

jestem zajeta i to bardzo:) szczerze mowiac nie myslalam ze choroba Guntera wplynie tez na moja psychike ( czuje odpowiedzialnosc i widze ryzyko ktorego Gunter moim zdaniem nie widzi.
tutaj w Chinach  nie przyjedzie ambulans w ciagu 10minut tak jak bylo to w Niemczech -  tutaj istnieje ryzyko ze wcale nie przyjedzie ambulans :( a w sytuacji zagrozenia zycia kazda minuta jest wazna.
Nie wyobrazam sobie  ze bede musiala wpakowac chorego faceta do samochodu i pojechac z nim do chinskiego szpitala.
Jestem uparta i dyskutuje z nim codziennie przedstawiajac mu najczarniejsze wizje
Jego asystentka jest po mojej stronie - daje mu antybiotyki, wode , uwaza zeby konczyl prace po 10 godzinach:)) wiec mam sprzymierzenca i walczymy wspolnie:)

a swoja droga to facet ktory jest odpowiedzialny za 2tysiace ludzi nie potrafi byc odpowiedzialny za samego siebie. :(( Coz 20 lat zycia w stresie jako menagera korporacji  wylasowalo mu mozg chyba:))

Z pozytywnych rzeczy to dostalismy dobry kontakt do lekarza w Shanghaju i 5 marca jedziemy  do szpitala  robic badania w kierunku Sepsy.

poza tym  dostalam nowy plan zajec  ktory mi sie wogole nie podoba, chcialam miec poniedzialek i piatek wolny a oni wogole tego nie uwzglednili  i jeszcze musze rozmawiac z moim opiekunem na Uniwersytecie aby mi zmienil harmonogram zajec ,albo....... rzuce to w cholere i skoncentruje sie na samej sobie, bo oprocz tego ze juz sie nie rozwijam na tym Uniwersytecie  jeszcze mnie wkurzaja. To nie jest kontrakt  rzadowy pomiedzy dwoma uniwersytetami tylko pomiedzy mna a uniwersytetem. Wiec wiele nie trace. No tylko to ze mi opinii  z tego miejsca pracy nie  wystawia.

04:22, tytanorientu
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 lutego 2011

Najszybsze i najbardziej komfortowe są pociągi klasy G. Zatrzymują się wyłącznie w największych miastach i rozwijają prędkości nawet do 380 km/h. Mają nieco futurystyczny wygląd, są bardzo wygodne, ale też chinczycy narzekaja, ze  jak na chińskie warunki te bilety sa dość drogie.Mimo narzekania chinczykow ,bardzo czesto sprzedane sa wszystkie miejsca.  Takim to wlasnie  pociągiem jechałam na trasie Changzhou- Shanghai i za druga klase w jedna strone zaplacilam 80RMB.

Zauwazylam ze od kilku miesiecy w wiekszych miastach bilety mozna kupic na pociag podobnie jak bilet na metro czyli w automacie .Uwaga:bilety w Chinach  warto nabyc z co najmniej kilkudniowym wyprzedzeniem jesli w ten sam dzien chcesz kupic bilet  to mozesz byc zaskoczona ze nie bedzie miejsc i odejdzisz od kasy bez biletu. I co potem? zostaje hotel bo nawet nie wiem czy dworce sa otwarte cala noc, nigdy nie spalam na dworcu w Chinach choc w Polsce czasem mi sie zdarzalo :)

Ile razy ja  juz jechalam na trasie Changzhou- Shanghai? 100 razy to za malo, mimo doswiadczenia kupilam zly  bilet na pociag , poniewaz jestem tradycjonalistka i lubie kontakt z ludzmi- poszlam nie do automatu tylko do kasy - i chyba ludzi przestane lubic :) krotko mowiac nie zwrocilam uwagi i Pani w kasie sprzedala mi 2 razy bilet na trase Changzhou- Shanghai raz rano, raz wieczorem, a ja chcialam jechac i wrocic :)

Chyba musze wiecej cwiczyc ten chinski:)ona mnie po prostu nie zrozumiala, nie zrozumiala mojego,, hui ,,

 

 

02:24, tytanorientu
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 lutego 2011

Renjin jest  Hindusem mieszkajacym od 6lat w Chinach.Ma 31 lat przyjechal do Chin szukac lepszego zycia jak mowi. Sam pochodzi z Rishikesh, malego miasta  w polnocnych Indiach gdzie medytowali mnisi indyjscy. Renjin tez medytuje, medytuje jak by tutaj zarobic  na zycie i przetrwac w Chinach . Pracowal w kilku miastach chinskich jako nauczyciel jogi, z tym ze Chinczycy mam wrazenie nie bardzo lubia Hindusow i Rejin nie ma latwego zycia. Byl dlugo w Shanghaju ale do tego nowoczesnego, 25milionowego miasta  ciagnie kazdy, wiec instuktorow yogi jest mnostwo a ta forma sportu , strechingu, medytacji czy jakkolwiek by jej nie nazwac wymaga czasu ktorego w szybkim Shanghaju, tyglu wielu kultur i narodowosci, nie ma. Kto ma czas w Shanghaju? tutaj jest wszystko tak szybkie i tyle rzeczy do zrobienia ze na yoge nie kazdy zawsze ma czas.

Jedno co musze mu przyznac to to ze wygimnastykowany to on jest. Moje miesnie i kosci trzeszcza pod cwiczeniami rozciagajacymi. A myslalam ze yoga to latwy sport:)

Ale dlaczgo pisze o Renjin? no wlasnie ja mam z nim yoge, po tym jak prywatna szkola jezykowa nie zaplacila mi za moja prace kilka miesiecy temu moj poziom adrenaliny byl tak wysoki ze stwierdzilam: dlaczego mam uczyc Chinczykow za darmo jesli moge zrobic cos dla siebie.Praca charytatywna to cos zupelnie innego niz wyzysk przez Chinczyka  w bialy dzien:) Ale coz, takie doswiadczenie tez czasem czlowiekowi w zyciu potrzebne.Teraz rozumiem stwierdzenie znajomego ktory powiedzial:Chinczycy robia co moge aby zarobic najwiecej dla swojej rodziny, ale dlaczego moim kosztem?

11:15, tytanorientu
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 lutego 2011

 

Czy masz już chiskio brzmiące  imie ? – zapytala kolezanka przed przyjazdem do Chin.

A po co? zapytałam, Większość ekspatow mieszkających w Chinach przybiera chinskie imie albo nazwisko albo jedno i drugie, chinczycy  beda mieli problemy z wymowa twojego imienia.

Nigdy mi do głowy nie przyszlo ze Sylwia  może się nie sprawdzić w Chinach. Jezyk chiński skladajacy się z około czterystu monosylab fatalnie radzi sobie z transliteracja zagranicznych slow i nazw.

Najblizszy odpowiednik mojego imienia po chińsku brzmiałaby mniej więcej tak:

西尔维亚 (xī ěr wéi yà)",I …..nie znaczyl nic

Zaczelam sprawdzać jakie inne brzmienie miało by  moje inne imie i nazwisko i okazało się ze mogę nazywać się Wang, Zhang albo Li bo około 10% chinczykow nosi to nazwisko. Sa to takie same nazwiska bez jakiej bez jakich kolwiek koneksji rodzinnych. W sumie to tak jak Kowalski albo Nowak. Poza tym w Chinach  ponad miliard chinczykow nosi tylko  kilkaset nazwisk i w tym obszarze powinnam się poruszać.

 

Poniewaz w Chinach  wiekszosc imion jest jedno badz dwu sylabowych, z nazwiskami jest podobnie.Moje imie czyli xi er wei ya w jezyku chinskim nie znaczy nic a imie generalnie powinno miec sens dodatkowo powinnam zwrocic tez uwage na rzeczywiste znaczenie znakow w jezyku chinskim aby np. Nie byl to odpowiednik meskiego imienia I nazwiska badz aby  nie bylo to cos osmieszajacego typu Pani Smierdzaca badz  Pani Naiwna,  albo  Pani Pelargonia,. Bowiem znana jest anegdota gdzie kilkanascie lat temu po chinach poruszal sie jeden z obcokrajowcow z pieknym chinskim nazwiskiem ktore po przetlumaczeniu brzmialo mniej wiecej tak: Pan Glupi.

a oto kopia listu martwiacej sie o mnie kolezanki:

According to the pronuciation, I found the following two meaningful names with similar pronuciation of "Sylwia". But I'd like to assure you there is absolutely no obligation for you to use it, but if you are in China ......

 

1. 舒婉 (淑婉)

(shū wǎn)

 

舒 is the translation of your last name Schultz, which is a homophone of 淑。

comfortable, relax

淑 [shū]  http://www.iciba.com/%E6%B7%91/

a. 温和善良; 美好

wēn hé shàn liáng;měi hǎo

kind and gentle; fair

 

婉 [wǎn]  http://www.iciba.com/

a. 婉 转

wǎn zhuǎn

tactful; polite; gracious

b.[书]       柔    顺

[shū]    róu shùn

[written word]gentle and agreeable; meek

c.[书]    美   好

[shū] měi hǎo

[written word] beautiful; elegant; graceful; charming

 

2. 舒茜薇

舒 last name

 

茜 [xī]  http://www.iciba.com/

a. 茜草

xī cǎo

madder

 

薇 [wēi] http://www.iciba.com

a.{植}          (古书)         巢   菜

{zhí wù }  (gǔ shū) cháo cài

{plant}     (in ancient books)    common vetch

 

This is the link of a Chinese dictionary:

http://www.xhzd.org.

Just copy and paste the unknow Chinese word into the searching blank, it will show its "pīn yīn" and explanation in both Chinese and English.

No coz aby nie stracic twarzy przyjme chyba sugestie mojej angielskojezycznj kolezanki:)

 

12:17, tytanorientu
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 lutego 2011

wieczorny samolot z Monachium do Shanghaju jest ok, cala noc spalam, mimo ograniczonego miejsca na nogi. Ale czegoz moge oczekiwac w klasie ekonomicznej? pocieszajace jest to ze nie jestem sama, jak zwykle samolot byl pelny a ze mna ponad 200 ludzi , w sumie to zawsze latam samolotem w ktorym jest komplet ludzi. No moze jakies pojedyncze miejsca mozna by bylo znalezc gdyby ktos szukal. Coz chcemy tego czy nie Chiny zaczely  nabierac znaczenia w swiecie juz kilka lat temu i ....tak zostanie pewnie przez najblizszych kilkanascie lat.

Po wyladownaiu idac w kierunku wyjscia  przejscie przez bramke termowizyjna zawsze podnosi mi cisnienie, ladowalam juz  kilkanascie razy i za kazdym razem czuje podwyzszony poziom adrenaliny, a jak temperatura  mi wzrosla do powyzej 37,5  i mnie zatrzymaja to co? kwarantanna w Chinach nie jest rzecza najprzyjemnejsza. Nawet jesli okaze sie ze to tylko ze zmeczenia i tak mnie beda trzymali z tydzien. Dla bezpieczenstwa - jak to oni okreslaja . No jak zwykle przeszlam bez problemow. Dziwna mam narure, zawsze czuje taka dziwna niepwenosc.

Bramka termowizyjna nie wykazala wzrostu temperatury.... bo jej nie mialam. Teraz kolejny krok . Najdluzszy  to sprawdzanie paszportow. Czekam w kolejce, a chinscy urzednicy sa nad wyraz ambitni, mam wrazenie ze szukaja dziury w calym przegladaja zdjecie, porownuja,szukaja wizy, patrza na inne wizy , notabene zupelnie nie zwiazane z Chinami i  przez to tak dlugo trwa czekanie do okienka.Ale,oni maja czas - ja w sumie tez ale nie lubie kolejek.

bagaze sciagam z tasmi  i  idac w kierunku wyjscia szukam wzrokiem czekajacej  na mnie Yaxien, Wiecej ich nie mialas? pyta patrzac na moich 5 walizek - Yaxien przywiozlam czekoladki ktore lubisz i stad tyle bagazy:) usmiecham sie

 

14:52, tytanorientu
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 lutego 2011

 Powierzchowna wiedza i uprzedzenia dotyczace starych i nowych  Chin moga być powodem  do  dodatkowych błędnych ocen  i zaburzenia  postrzegania tego kraju, ktory rzeczywiscie ma złożony proces poznawczy. Stereotypy pozostawiaja zawsze malo miejsca  i przestrzeni na  rzeczywista ocenę. Nie bronie Chinczykow bo co dziennie jestem czyms tutaj zaskawinana , czasem bardzo niemilo ale  czasem jest mi tez wstyd ze  ze informacje jakie czytam na stronach znanych publicystow pochodza co najmniej sprzed 10 lat jak nie dalej.  My sie zmieniamy, ale swiat  tez sie zmienia, idzie do przodu i spoleczenstwa danych krajow tez.

 dzieci w chinach nie pracują, dzieci w chinach sie szanuje, pewnie że zależy to od rodziny, od jej statusu społecznego ale dzieciobojstwo w Chinach nie jest praktykowane od roku 1978 czyli od wprowadzenia polityki jednego dziecka.

Może też tak być że  dziewczynka – kiedy dorasta I wychodzi za maz – opuszcza swoj rodzinny dom I nie opiekuje sie rodzicami, kiedy ci z wiekiem traca sily. Ale znam  osobiście kilka  chińskich kobiet które opiekują sie rodzicami bez zarzutu.

W tradycji chinskiej poczucie wartosci kobiety wiaze sie z urodzeniem mezowi meskiego potomka – przyjscie na swiat dziewczynki w zaden sposob nie umacniało pozycji matki. Ale to się zmienia, jeszcze do dnia dzisiejszego w niektórych domach szczególnie na wsi panuje przekonanie że pojawienie sie dziewczynki  w domu to  po prostu  jeszcze jedna geba do wykarmienia. No ale na wsi jeśli pierwsza urodzi się dziewczynka rodzice mogą mieć drugie dziecko.

Mimo wszystko myślę że  chińskie kobiety są bardziej dojrzale niz chińscy mezczyzni.Byc może chlopcy dojrzewaja wolniej dlatego ze czesto byli psuci I rozpieszczani przez rodzicow,tymczasem dziewczynki od malego uczono wypelniania obowiazkow.Dlatego tez to one lepiej sobie radzily z trudnosciami I przeciwnosciami.

08:54, tytanorientu
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 lutego 2011

 

Seks nie jest legalny w Chinach, jakkolwiek każdy hotel  ma w ofercie prostytutki.   Często funkcjonują też tzw.  salony masażu, gdzie w cenę wliczona jest również...... masażystka.

Zapytałam chińczyka    dlaczego korzystacie z prostytutek skoro macie swoje dziewczyny nieczego sobie. Usprawiedliwiał  się mowiac  o wielowiekowej chińskiej tradycji utrzymywania konkubin- jednak moim zdaniem powodow należy szukac raczej w historii najnowszej. Przez wiele lat Chinczykow uczono, ze seks jest zly, ze masturbacja to marnowanie energii która można by poswiecic rozwojowi gospodarczemu kraju, ze kobiety powinny być aseksualne, a wiec także ubierać się jak mezczyzni. A potem nagle te wartości zmienily się . Czy mowiac precyzyjnie zniknely.

Przez cale dziesięciolecia chinscy przywódcy komunistyczni zniechęcali ludzi do czerpania radości z seksu. Mao i inni bonzowie mieli kochanki i płodzili pozamalzenskie dzieci – ale reszta Chinczykow miała traktować wspolzycie jako zlo konieczne.Zupelnie inaczej przedstawiala się sytuacja w starożytnych Chinach, w których podejście do spraw seksu było dość swobodne.Filozofofie jak Konfucjusz czy Mencjusz, uznawali popęd seksualny za naturalna potrzebe człowieka.Filozofia konfucjanska akcentowala wprawdzie moralność jednostki i władzy, sprawiedliwość i poprawne relacje społeczne ale nie potepiala ludzkiej seksualności.Taoisci dzielili swiat na zenskie yin i meskie Yang i wierzyli , ze intensywne zycie seksualne pomaga utrzymywać te dwie sily w równowadze.Uwazali także ze calkowita kontrola nad ejakulacja to klucz do niesmiertelnosci.Taoistyczni mnisi przedstawiani byli na obrazkach z powiększonymi glowami, wypełnionymi – jak wierzono- zmagazynowanym nasieniem.

20:23, tytanorientu
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 lutego 2011

tak wogole to ja zastanowiam sie po co do tej Polski wogole przyjezdzam. Jestem tutaj od kilku dni, - jet leg- jak zwykle mnie nie ominal i o 2 rano buszowalam w lodowce, (bo u nas jest juz 9 rano wiec  gdybym byla w Chinach dawno by juz bylo po sniadaniu).

Ok musze byc szczera sama przed soba,  szkoda mi troche rodzicow ktorzy mieszkaja w Polsce  bo od czasu jak Urszula umarla nie moga sobie dac rady z jej strata,a ja, jak to ja, mysle sobie jak juz jestem w Europie, tak tak w Europie, Chinczycy czesto nie wiedza gdzie jest Polska ale Europa to wiedza bo - jak powiem ze jestem z Europy to czasem im  sie zdarza odpowiedz typu....aha.....a ta Europa to piekny.....kraj.

No wiec jak jestem juz w Europie to odwiedzam moich rodzicow,  im przyjemnie a ja nie mam wyrzutow sumienia.

No wiec, bedac w Polsce, obserwuje Polakow, slucham i z tego co widze to tutaj tez wystepuje ,,choroba czerwonych oczu,, zawisc tak potezna i tak gleboko zakorzeniona ze popycha ludzi do szkodzenia sobie nawzajem. Dlaczego?

 

 

 

 

 

 

12:52, tytanorientu
Link Dodaj komentarz »
O autorze
Tagi