Współczesne Chiny i jego społeczeństwo podglądane przez Sylwię Malon.
RSS
niedziela, 29 maja 2011

Fajnych ludzi mam na tym moim MBA w Shanghaju,  w sumie  nie powinnam byc zaskoczona , wielka swiatowa metropolia, wyklady po angielsku kazdy chce zrozumiec w jaki sposob i na jakich zasadach funkcjonuje ten wielki kraj. Zrozumiemy, nie zrozumiemy,pewnie dla naszych potrzeb  zrozumiemy na tyle na ile bedzie to nam potrzebne, to nie ma wiekszego znaczenia, natomiast dostajemy spora dawke olbrzymiej wiedzy , linków, zródeł, ktore mozemy wykorzystac dla naszych potrzeb. Gosciu z Kanady  ktory napisał ksiazke o przyszłosci Chin ,, Future Trend in China, tez miał wykłady-  6godzin , dał dużo  informacji.  Na wykładach ze mna siedza ludzie z  Brazylii, Wloch, Francji, Izraela, USA, Singapuru, Niemiec, Meksyku, Wegier, jest mieszanka  z całego swiata ludzi ktorzy chca sie rozwijac, isc do przodu, rozumiec Chiny.  Oprocz mnie  jedna Polka z Katowic. Ja jestem z Wroclawia.  Na przerwie zawsze ktos podchodzi, chce rozmawiac, o Polsce , o EU o Shanghaju, o Chinach. Nie ma znaczenia jaki mamy paszport, porozumiewamy sie w jednym jezyku.

Gdyby ktos byl zainteresowany to podaje adres uniwersytetu. Jest to jeden z lepszych uniwersytetow w Shanghaju zaraz po Fudan University.

Shanghai Jiao Tong University
2088 Kai Xuan Lu, Xu hui, Shanghai
Tel:  021-5081 3383
Fax: 021-6448 1620
Mobile: 136 4179 5036 Jack

piątek, 27 maja 2011

mieszkam na 12pietrze , w sumie to nie tak wysoko biorac pod uwage te 50pietrowe wiezowce wokół mnie. w poblizu skrzyzowania dwóch ulic. Z tego co widze to nie ma tutaj kultury mieszkania w domach, tak jak w Europie. Jasne ze sa osiedla domkow jednorodzinnych ale to raczej dla milionerow a ja milionerem nie jestem  i nie mysle ze kiedykolwiek zostane. No może złotówkowym ale nie Euro, ale nie o tym chce pisac. Wczoraj obok mojego osiedla  zgineło 5 osob w samochodzie osobowym. Dowiedziałam sie o tym dopiero dzisiaj w szkole.Prowadził kierowca ,,nauki jazdy,, Wjechał na ulicy wprost pod koła cieżarówki.Jechał za szybko.

Poniewaz wypadek był wprost pod moimi oknami wiec pytali mnie czy widziałam  ta tragedie. Ok, byłam w domu ale nie siedziałam w oknie, ale .....Sygnały karetki, - nie słyszałam. W gazecie- nie ma tej informacji, w lokalnych wiadomosciach - nie znajde tej informacji.Wang Peng-  zapytałam-  zginęło 5 ludzi czy to nie jest wazna informacja aby przestrzec innych?

Zginęło 5-cioro ludzi ale  nie znajdziesz tej innformacji w publicznych mediach. Tutaj nie ma takiej kultury - odpowiedziała.  Nawet mi sie komentować tego nie chce.

09:59, tytanorientu
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 maja 2011

Pobyt w innym kraju to dobre budujace doswiadczenie, Azja dodatkowo jeszcze umacnia, powoduje ze czlowiek uswiadamia sobie jak latwo zyje sie w miejscu w ktorym sie urodzil i zna go od podszewki. Tylko gdzie jest,, podszewka,, w przypadku expatów?

Zyjac w innym kraju czlowiek ,,w sercu,, buduje swoj dom, jego dom i ojczyzna jest tam gdzie dobrze sie czuje, czasem moze byc bardzo samotny w swoim ojczystym kraju albo czuc sie bardzo dobrze za granica. Gdzie jest granica?  czy to jest granica samotnosci? czy po prostu dorastamy, dojrzewamy do pewnych rzeczy? albo sie do nich przyzwyczajamy? I tak naprawde sami wyznaczamy i budujemy sobie granice?

 

Ciesze sie ze Mariola , moja bardzo dobra znajoma, koleżanka,przyjaciółka, naprawde ja lubie ,znów chce mnie odwiedzic w Chinach, mieszka dluzej w swoim zyciu  na Wegrzech niz w Polsce i  wyrazam podziw nad jej super umiejetnosciami adaptacyjnymi oraz samozaparciem. Mariola ma dobra energie.  ale mysle ze to dlatego, ze  dobry psycholog powinien miec dobra energie  jak to mowia chinczycy. A Mariola wkrotce bedzie dyplomowanym psychologiem, trzymam kciuki za jej prace oraz dyplom. Dojezdzala przez 5 lat 700km aby zrobic dyplom. Nie wazne jak zaczynasz a wazne jak konczysz a  ja jej zycze z całego serca aby  skonczyła pisac swoja prace i obroniła dyplom z sukcesem. Ona pewnie o tym nie wie, ale zaprosze ja  w nagrode za jej prace , zaangazowanie i samozaparcie do miejsca ktore mi zaparło dech gdy je ogladałam, jest tak magiczne, wypijemy drinka   wspolnie w Shanghaju na 88pietrze  i bedzie to Pinacolada  w chmurach z widokiem na metropolie świata.

 

11:27, tytanorientu
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 23 maja 2011

jeden z symbolow chinnauczyłam sie mowic i pisac po Chinsku, sama jestem zaskoczona ze mi to sie udało, chociaz nie ukrywam ze kosztowało mnie to wiele pracy i godzin spedzonych nad ksiazka, wiele frustracji , wahań, dolów i dolin:) nie raz miałam  ochote pieprznać ta ksiażka i nigdy do niej nie wracac, nie raz myslałam, po cholere Ci ten chinski, malo to innych jezyków znasz? po jakiego diabła sie go uczysz?

ale nature mam taka ze jak zaczne cos to lubie skończyc, jak to ktorys z polityków powiedział. Nie wazne jak zaczynasz, wazne jak kończysz , no i ja pod koniec  czerwca potwierdze znajomosc chinskiego egzaminem panstwowym tzw.HSK , sama trzymam za siebie kciuki:)

w Shanghaju na JiaoTong University, gdyby ktos miał ochote zdawac podaje adres,

Add: 中国上海华山路1954号, Hua Shan Lu #1954, No1 building, 222 Office.
Tel: 021-62821016.
Website: http://www.sie.sjtu.edu.cn/ctrler.asp?action=index_cn

Tagi: HSK Shanghai
10:01, tytanorientu
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 maja 2011

Akupunktura  pomaga w  likwidacji bolu, jestem w Chinach wiec coż, sprobuje tego jakze modnego zabiegu, tym bardziej ze kolezanka Chinka mnie do takowego zabiegu usilnie namawia.  Raz kozie smierc mysle  wykupując  10 zabiegów     ku mojej radości udało mi się odkryc ze chinska lekarka praktykowala w  niemieckim szpitalu w Karlsruhe i mowi po angielsku

-       niemniej jednak kładac się na lozku i czekając na porcje igieł w moim ciele miałam wrazenie że  niestety ,nie jestem w SPA o czym ja poinformowałam

-       I o to  właśnie chodzi - zauważyła skwapliwie  lekarka

-       O co? – pomyślałam, bo już nie miałam ochoty pytac patrzac co ona zaczyna robic, a ona....

-       Wbijajała każdą igłę i przekręcała mi ja w srodku  miesni, tak że czułam że za moment wbije się w kosci , gdy już wbila 30 igiel w  konkretne miejsca mojego ciala to następnie  każdą igłę ścisnęła klamrą  która była podlaczona z kablem mającym  zakończenie w  elektrycznym urządzeniu,

-       Bedzie mnie Pani podłaczała do pradu?  Zapytalam - Czując że cała krew odpływa mi z twarzy – a jakie on ma napiecie?

-       Su Mei - powiedzialas zebym poszla na akupunkture –……..to  poszlam wyjakałam

-       I co ona robi? Podlacza mnie do pradu.

-       Jaka jes smiertelnosc przy podlaczeniu do 220V ?

-       Mysle ze 90% odparla Su Mei

-       Nie moglam sie też ruszyc bo igly byly juz w srodku punktow akupunkturowych  czyli w moich miesniach, a każdy ruch wywolywal olbrzymi ból.

-        Te igły sa  stymulowane słabym prądem elektrycznym,spokojnie.

-       Nie mogła Pani mi powiedzieć wcześniej ze mnie będzie Pani podlaczala do pradu?

-       Wyciągnijcie ze mnie te igły

-       Myslałam że Pani wie, zauważyła lekarka ……..



piątek, 13 maja 2011

Su Mei jest Chinką, z którą najlepiej się dogaduję. Zaufanie w Chinach jest rzadkim zjawiskiem i nie oczekuję go od niej, bo wiem, że brak zaufania jest efektem czasów rewolucji kulturalnej, kiedy zmuszano ich do donoszenia na własnych rodziców, krewnych i przyjaciół.  Su Mei ma 40 lat i może tego nie pamięta, ale jej rodzice na pewno o tym nie zapomnieli. Su Mei wychodzi z założenia, że aby przeżyć, trzeba iść ręka w rękę nawet z obcokrajowcem. Nie chce pozwolić, aby przemyślenia na temat braku zaufania do obcokrajowców wpłynęły na oddalenie od firmy, dla której pracuje. Trzeba nauczyć się dobrze oceniać ludzi. Jeśli ktoś może być użyteczny –Su dba o niego i pielęgnuje taką znajomość. Jeśli w niczym nie może pomóc, szkoda czasu. 

 Su Mei się z tym nie kryła i powiedziała bardzo wyraźnie, dlaczego pielęgnuje znajomość z obcokrajowcami: tylko dlatego, że są expatami. Ona Ma dobra prace i  i wyższy status społeczny w środowisku . Po wyjściu z gabinetu czekała na mnie. Opowiedziałam jej o przebiegu wizyty i na koniec dodałam:

–      Wiesz, że nie wziął ode mnie pieniędzy?

–      A pytałaś go, ile chce?

–      No jasne, to chyba normalne. Pytałam, ile za usługę, a on powiedział: „Gdy ci pomogę, przyjdź do mnie i wówczas zapłacisz”. Proponowałam mu, po prostu nie chciał.

–      A receptę wypisał? – spytała Su Mei.

–      Wypisał, z tą kartką muszę iść do apteki, gdzie zrobią mi miksturę, którą mam brać przez dwa tygodnie.

–      Prawdopodobnie dostaje prowizję z apteki za zrealizowane recepty.

–      Och, zniszczyłaś moją dobrą opinię o tym człowieku – powiedziałam z żalem.

Pamiętaj o jednym – powiedziała Su Mei. – Chińczyk patrzy, ile może na tobie bądź z tobą zarobić i mimo odmiennych zachowań, waszych odczuć, wrażeń czy naszej gry, ta zasada się nie zmienia. Tutaj nikomu nie możesz wierzyć do końca. W Chinach liczą się zimno kalkulowane interesy i pragmatyzm.



O autorze
Tagi