Współczesne Chiny i jego społeczeństwo podglądane przez Sylwię Malon.
RSS
środa, 23 maja 2012


Istnieje stereotyp o ludziach Wschodu mówiący o tym, że nastawieni są bardziej na działanie zespołowe. Tymczasem Chińczycy często są większymi indywidualistami niż przybysze z Zachodu. Chińczycy przez całe życie siłą zmuszani byli do łączenia się w grupy i komuny. Teraz szczerze tego nienawidzą. Nie umieją współpracować.  Nie chcą. Przez tak wiele lat narzucano im idee socjalistycznej solidarności, że „duch współpracy” stał się ich przekleństwem.

Moi chińscy znajomi mówią, że Chiny wreszcie dogoniły resztę świata w dziedzinie tematów rozmów. Ponieważ nie muszą się już martwić, że nie mają pod dostatkiem jedzenia czy ubrania, zaczynają rozmawiać o relacjach międzyludzkich. Sądzę jednak, że w Chinach temat ten jest dużo bardziej złożony. Muszą oni stawić czoło takim kwestiom, jak istnienie w tym kraju ponad pięćdziesięciu grup etnicznych, nieustanne przemiany polityczne czy różnorodność norm zachowania i sposobu bycia.



czwartek, 10 maja 2012

 Szanghajskie dziewczyny są bardziej wyuzdane niż mogłabym sobie to wyobrazić.  W ubiegłym tygodniu  poszliśmy  do baru na 54 piętrze - no bo gdzie by indziej:).  Wchodę, patrzę a tam  Jakiś podstarzały pijany Europejczyk albo Amerykanin  obściskuje  20 letnią obywatelkę Państwa Środka.  Przygaszone światło, dobra muzyka i widok z 54piętra na  słynną wieżę telewizyjną Oriental Pearl Tower . Szklane wieżowce robią  oszałamiające wrażenie.- no niech im będzie

Nagle!!!!  siedząca w barze jakaś młoda Chinka zaczęła zanosić się od płaczu. Faktem jest że dziewczyna  wyglądała wystrzałowo: czarna obcisła jedwabna sukienka do kolan z niebotycznie długim rozcięciem. Czarne buty za kolana . No więc chlipie i  pomiędzy jednym chlipnięciem a drugim  słyszę : Zgubiłam portfel i klucze do mieszkania – szlochała płynnym angielskim  -  nie mam teraz jak  zapłacić za drinka - słyszę dalsze chlipnięcia. Odwróciliśmy się z zainteresowaniem. -  Płakała na tyle głośno,  że zwróciliśmy na nią uwagę. Do ,,odjazdowej Chinki ,, dosiadł się muskularny blondyn w niebieskiej koszuli - no bo nasi  europejscy mężczyżni są szarmanccy - nit można im tego odmówić.. Na sali siedziało  kilka osób, były też  inne chińskie dziewczyny w wydekoltowanych sukienkach albo topach i dżinsach -  ale tylko ta płakała.

Zaskoczeni   patrzyliśmy  na  ,, atrakcyjną chlipiącą ,, Chinkę

Ta odgarnęła delikatnie podkręcone włosy. Oblizała usta. Blondynowi muskły się naprężyły.

 

Po chwili dołączyła do nas Liu Li która  próbowała wyjaśniać nam a że sama miała problemy to zaczęła  spekulować o  roniącej łzy:  może być  rodowitą Szanghajką , ale może być to jedna z ,,małomiasteczkowych siostrzyczek,, która przyjechała do Szanghaju szukać lepszego życia. To praktyczna dziewczyna pragnąca poznać kogoś kto zarabia tyle,że wystarczyłoby na wygodne życie na światowym poziomie.

,,Rozrywkowa  ,, Chinka przestała płakać i przesiedli się  w głąb sali .

 Och mam wyrzuty sumienia że  sie  nią nie zająłem. – powiedział siedzący z nami przy barze  Gustaw puszczając oko do Liu Li.

To nie jest tak że ona szuka męża, raczej  powiedziałabym że szuka sponsora. - Uśmiechnęła się i  tym razem to Liu li puściła do mie oko. Dziewczyny w tych okolicach  coraz rzadziej chcą wychodzić za mąż, wolą się bawić. Szanghajczycy, odkąd na początku lat 90. weszli w erę reform, uparcie nie chcą się łączyć w pary, nie szukają stałych związków.

To metropolia ,  powiedziałabym że mamy tutaj chińską rewolucję seksualną. Za czasów towarzysza Mao za seks przedmałżeński groziła kara śmierci – mówi Liu Li . Teraz młodzi za nic mają konficjańską zasadę umiaru, równowagi, spokoju.

Szanghaj  nazywany jest Paryżem Wschodu, ale niektórzy  też coraz częściej   nazywają Shanghai - dziwką Azji.



 

 

poniedziałek, 07 maja 2012

W Chinach dobra i mądra matka to ta, która jest ,,matką edukacyjną,,. Ta która poświeca wiele czasu aby przeprowadzic swoja pocieche przez kolejne egzaminy .

 Mama  Emmy pracuje ale jest na szczęście  babcia ,która na zmianę z mama poswiecają  Emmie codziennie min.2 godziny na wspólna naukę Mama obowiązkowo w sobotę ćwiczy z Emmą  grę na pianinie. Emma może też nocować i bawić  sie u swoich koleżanek, oglądać TV I grać w gry - jeśli ma tylko czas. Jedyne czego nie może -  to decydować o wyborze kółek zainteresowań. 

Jedną z wartości, która determinuje w znaczny sposób podejście do wychowania dzieci w Chinach jest  dążenie do sukcesu  czy inaczej definiując  zamiłowanie do zdobywania pieniędzy.Wszystko co robi młody człowiek jest dostosowane do tego paradygmatu. Bardzo rzadkim jest hobby z pasji i wsparcie rodziców przy takich przedsięwzięciach. Całkowity rozwój skierowany jest na osiągnięcie w przyszłości jak najlepszych wyników finansowych więc gra na pianinie – tak,  nauka języków -  tak, sport -nie harcerstwo nie -  to do niczego nie prowadzi .Szkoda czasu na bieganie po lesie. Dzieci z mojego sąsiedztwa nigdy nie bawiły się wspólnie, nie biegały po podwórku osiedla, nie zapraszały się do rowerowych wyścigów, nie miały na to czasu. Dla chińskiej mamy aktywność fizyczna dziecka nie ma aż tak dużego znaczenia. Na pierwszym miejscu stawiają one jego rozwój intelektualny. W konsekwencji życie nastolatków jest względem ich np. polskich rówieśników bardzo ubogie ale też i nienarażone na różnego rodzaju zakręty życiowe. Są ludzie, którym udało się więcej lub mniej, ale NIE widziałam  takich, którzy siedzą na murkach I popijają piwo czy zatracili się w knajpach czy osiedlowych bramach - takiego zjawiska nie zauważyłam.

Czy  wspomniana Emma jest wychowana w chińskim rygorze? Patrząc na nię ją nie zauważyłam tego. Dla niej jest to normalne życie. Emma jest szczęśliym radosnym dzieckiem. W typowej chińskiej rodzinie ważne są dyscyplina i sumienność. Tutaj nie ma miejsca na lenistwo, opieszałość czy omijanie trudności. Trzeba działać dynamicznie. "Nie jęcz i nie uciekaj się do wymówek. Jeśli w szkole spotka cię jakaś niesprawiedliwość, w dwójnasób przyłóż się do pracy i  努力学习 ( nuli xuexi) czyli pokaż, na co cię stać".  Chińskie dzieci są grzeczne I  pokorne,  nie sprzeciwiają się woli rodziców.  Myślę że ich życie to często konieczność kompromisów  I rezygnacja . ,Patrząc na  Emmę I jej rówieśników  da się zauważyć, że system ten zabija indywidualność , mała zaradność chińskiej młodzieży oraz bardzo ograniczona decyzyjność o własnym losie jest widoczna gołym okiem.

To rodzice podejmują ostateczną decyzję. Jak wszystko ma to swoje dobre i złe strony.

Celem chińskich matek jest przygotować swoje dzieci do życia,I bez wzgledu na to czy  idzi dzeci są słabsze czy ,,inne,, matki mają być skuteczne. Choć Emma starała się podwójnie kiedy podziwiałam jej grę na pianinie I z aprobatą klaskałam to  chińska mama wie, że nie może sobie pozwolić na to, żeby pochwalić  swoje dziecko publicznie, bo jak powiedziała mi  doprowadziłaby do tego, że przestaliby oni pracować nad swoim rozwojem.  To od niej zależy  czy Chiny zyskają kolejnego zdolnego prymusa .Aby osiągnąć pożądane efekty, chińskie matki muszą wymagać  nie tylko od siebie, ale też od  swoich dzieci bezwzględnej dyscypliny i szacunku. Tylko po dobrej szkole sredniej można dostać się na  dobry uniwersytet  albo wyjechac na dobry uniwersytet za granice. Tylko po dobrym uniwersytecie można dostać dobra pracę. Lepiej więc zacząć przygotowania wczesniej.

 Te wysokie oczekiwania można interpretować jako podstawową odpowiedz na intrygujace cały swiat społeczeństwo. Jakim cudem chińczykom w tak krotkim czasie udało się zbudować ekonomiczne imperium.  Może jest to  jedną z odpowiedzi , bo przecież dzieci to potencjał. Jest tutaj duży nacisk aby przynajmniej cześć studio zrobić za granicą. Najlepszym uczniom fundowane są specjalne stypendia I chiński rząd bardzo pomaga w tego typu przedsięwzięciam , no bo przecież studia za granicą to obeznanie się ze światem. Dlatego chińskie dzieci kują w pocie czoła w szkołach, w domach, na specjalnych kursach przygotowawczych do egzaminów. Za sukces dziecka  obarcza się matkę,sukcesu akedemickiego I kariery oczekuje się zarówno od chłopca jak I od dziewczynki.

 



O autorze
Tagi