Współczesne Chiny i jego społeczeństwo podglądane przez Sylwię Malon.
RSS
piątek, 08 lipca 2011

Ostatnimi czasy obserwuje rozpieszczonego jedynaka, dziecko jednego z chinskich devloperow w Shanghaju. Kilkanascie tygodni temu przyjechal naprawde ładnym cabrio  Peugeot, Mi te samochody osobiscie bardzo sie podobaja.  Ladne, zgrabne oplywowe kształty. Rozmawialismy  wowczas  o luxusie w Chinach  no i moj francuski znajomy  ktoremu sie w głowie chyba  poprzewracało od nadmiaru  pieniedzy stwierdził ze Pegeot nie nalezy do klasy luksusowych samochodów.Francuz pewnie zaimponował mlodemu chinczykowi powieważ........

Co zobaczyłam w ubiegłym tygodniu? dzieciak bo inaczej go nie moge nazwac, chlopak ma niewiele ponad 20lat -  przyjechał ......Mercedesem cabrio.Tatuś.... mu wymienił Peugeota......

Najwieksze  swiatowe marki sa swiadome iż jednym z  grupy  znaczących konsumentow chińskich sa  jedynaki w Chinach.  Duzy wpływ na to miało wprowadzenie przez Chiny   w latach 80-tych polityki jednego dziecka. Pierwsze  Jedynaki  wchodzące w zycie to dwudziestokilkulatkowie i nastolatki .

To pokolenie jest szczególnie widoczna w większych miastach, gdzie polityka była najbardziej restrykcyjnie  egzekwowana. Zasadnicza roznica miedzy  innymi w porównaniu do dzieci na Zachodzie jest to, że zazwyczaj obecne chińskie jedynaki maja  mają sześć  potencjalnych źródeł dochodów do dyspozycji dwoje rodziców i  czworo dziadkow.

Rodzice swojemu potomstwu chcą zapewnić dobrobyt, dlatego prawie połowę miesięcznego dochodu przeznaczają na „małego cesarza”. W jedynego wnuka inwestuje również czworo dziadków. Rodzice opisywanego jedynaka pewnie nie angazuja dziadkow do finansowania swojego syna jakkolwiek wiele tego typu zachowan w Chinach jest zauwazalnych, np. babcia corki mojej znajomej  ( troche biedniejszej -  znajoma jest wykladowca na uniwersytecie) kupila swojej wnuczce pianino a dziadkowie drugiej strony oplacili  roczne lekcje nauki gdy na pianinie.

To 6-krotne zrodło dochodu przyczynia się często  do realizacji  każdej potrzeby jedynaka, do spełnienia każdej jego zachcianki.

Badania szacują, że połowa  dochodow typowej chińskiej rodziny jest przeznaczona na spełnienie zachcianek najmłodszego członka rodziny - Moge opierac sie na badaniach empirycznych ale mieszkajac w Chinach widze rzeczywistosc ktora potwierdza zachowania konsumpcyjne rodzicow i dziadkow. Dzieciaki są zasypywane zabawkami i innymi  luxusowymi dobrami właczajac w to najdrozsze luxusowe marki ktore sa dostepne na chinskim rynku, a dzieci w zamian mają być nieskazitelną wizytówką rodziny.

Wynikiem czego jest zupełnie zrozumiały nowy kierunek w luksusowej  ekonomii konsumpcyjnej,  - maly cesarz to w wielu przypadkach dość mocno rozpieszczone dzieci, którzy wiedzą czego chcą Spodziewają się najlepszego i nie wstydzą się wymagać tak jak moj opisywany jedynak Shanghajskiego developera.





niedziela, 03 lipca 2011

 Dalej jestem chinskim analfabeta stwierdziłam po niedzielnym egzaminie. Rozmawiac z chinczykami po chinsku , rozpoznawac 2500znakow nie oznacza ze mozna uwazac iz zna sie jezyk chinski i  mozna zdac HSK5. Do takiego wniosku doszlam podchodzac do  niedzielnego egzaminu, ktory nota bene  byl dla mnie zimnym prysznicem. Napisałam ale rezultaty moga byc mierne albowiem nie oczekiwalam  presji czasu i takiego stopnia trudnosci mimo tego ze naprawde poważnie przygotowywalam sie do egzaminu.

Zdałam sobie sprawe ze  ograniczenie czasu  jakie jest na egzaminie nie pozwala  mi myslec, no minimum ja nie mialam czasu aby myslec. Po prostu mnie zamroczyło.  Wczesniej bylam zadowolona z tego ze mowie, czytam, pisze  po chinsku, prowadze konwersacje i chinczycy mnie rozumieja, odpowiadaja, normalne rozmowy prowadzimy. Wiec wydawało mi sie ze moj poziom jest ok.  Dlatego chciałam potwierdzic znajomosc jezyka oficjalnie. Moja nauczycielka  tutaj w Shanghaju, ktora przygotowywała mnie potwierdziła ze moj chinski jest ok,  ale to jest cos zupelnie innego rozmawiac z chinczykiem, czy czytac chinska gazete a cos zupelnie innego pisac egzamin pod presja czasu.

Ilosc osob podchodzacych do egzaminu byla tez sporym zaskoczaniem.Na Jiaotong University w Shanghaju bylo okolo 150-200osob biorac pod uwage ze  osrodkow egzaminacyjny jest ponad 60 w Chinach.  Z mojej kalkulacji wynika ze dobrych kilka tysiecy osob miesiecznie chce  oficjalnie potwierdzic znajomosc  tego  naprawde trudnego jezyka. Czy to dużo czy mało? raczej retoryczne pytanie.

Obecnoscia Japonczykow czy Koreanczykow  nie bylam zaskoczona .  Mimo tego ze sa to rozne jezyki  jednak kaligrafia jest podstawa w kazdym z tych jezykow,  albowiem  na oba te jezyki bardzo duzy wplyw mial jezyk chinski. No I Japonczykom czy Chinczykom jest po prostu łatwiej bo maja baze. Zarowno w Korei jak I w Japoni na ulicach  znaki chinskie  sa w dalszym ciagu obecne.Aby nie byc gołosłowna zdjecie z Seoul w Korei pokazujace  w publicznych miejscach oprocz koreanskich rowniez znaki chinskie. W Japoni jest ich jeszcze wiecej.

znaki chinskie

Nie ukrywam ze zaskoczyła mnie ilosc Afrykanczykow podchodzacych do HSK. Ale jesli pomysle o obecnosci Chinczykow w Afryce wydaje sie to dosc logiczne. Duza porcja chinskich inwestycji   znajduje sie w Afryce  gdzie  surowce naturalne takie jak  olej  sa jednym z  glownych czynnikow dla ktorych Chinczycy inwestuja w tych rejonach .  W Libii w tej chwili pracuje kilkanascie tysiecy chinskich pracownikow. W calej Afryce sa ich tysiace. W Afryce chinskie inwestycje sa  pozytywnie postrzegane. Pewnie stad te  ilosci Afrykanczykow na egzaminie.



O autorze
Tagi