Współczesne Chiny i jego społeczeństwo podglądane przez Sylwię Malon.
RSS
wtorek, 07 września 2010

 

 

 Co tutaj duzo mówić, Shanghai  robi wrazenie. szczególnie Pudong. I nawet nie wiem do czego go porównać.

Nowy York ale ulice szersze?.

Hong Kong ale bardziej nowe budynki?

Singapore tylko bardziej brudno? No nie wiem,

Przejezdzalismy wsrod ogromnych drapaczy chmur, ogromnych wiezowcow, nowoczesnych budynkow, tysiace  kilkudziesieciopietrowych budynkow.

Moze to glupie ale jadac tak wsrod tych pulsujacych  kolorowymi swiatlami budynkow poczułam ze jestem z zadupia czyli..... z Wroclawia.

Ok, pracownicy firmy podczas pierwszej wizyty   pewnie chcieli pokazac Shanghai od najlepszej strony aby nas nie wystraszyc Chinami ktore nota bene nie maja dobrej prasy w Europie, ale tez chinczycy o tym wiedza . co nie podobało mi sie to to , ze skutecznie izolowali nas od wszelkich kontaktow z obca kultura. Mialam wrazenie ze znajduje sie pod kloszem ktory zapewnia mi bezpieczenstwo, wygode, opieke tlumacza.

Jednym slowem do minimum ograniczyli nasz kontakt z lokalna kultura.

Chiny to bardzo zlozony kraj trzeba tu zamieszkac aby go zrozumiec mowila kolezanka, ktora wrocila z kilkuletniego pobytu. Co to znaczy zadalam sobie to pytanie?

 

niedziela, 05 września 2010

predkosc pociagu klasy G z Changzhou do Shanghaju

Tak szybko nie jechałam,  cale Chiny gnaja tak szybko, choc w .....kolejnictwie mozna sie wykoleić.....

Pociagi, samochody, autostrady.  Ta podroz zaklocila moje poczucie rzeczywistosci. Mam jakby rozdwojenie jazni. Wydaje mi sie ze zyje w dwoch roznych swiatach.

Do tej pory myslalam ze latwo adaptuje sie do nowego srodowiska I moja odpornosc psychiczna jest wystarczajaco wysoka a mimo to  mam wrazenie zagubienia.

Z jednej strony nadal jestem typowym przedstawicielem mojej rodzimej kultury czyli czlowiekiem z prowincji, z drugiej jakbym przeniosla sie w wyimaginowana rzeczywistosc.

Wjezdzajac do Pudong – nowoczesnej dzielnicy Shanghaju najwieksze wrazenie zrobil na mnie widok Pudongu I to taki ze doslownie szczeka opadla mi na podloge.

środa, 01 września 2010

Żyję tutaj na co dzień i obserwuję ten kraj jak gdyby od środka. Co widzę?

Chinczyk z północy to zupełnie inny Chinczyk niż ten z południa.  Jakkolwiek  zarówno chińczycy z południa i północy maja swoje smutki, i radości, swoje dobre i złe dnie,żaden z nich nie lubi być glodny, nie lubi kiedy mu jest zimno,odczuwa

ból jako cierpienie i nieszczęście, pomyslnosc jako satysfakcje i spełnienie -  zupełnie jak ja. Przyzwyczaiłam się, że Chińczycy, szczególnie na dalekiej prowincji, przyglądają mi się z otwartymi ustami.  Reaguja z rezerwa, powsciagliwie, nieufnie, czy wręcz niechętnie a  czasem nawet wrogo. Nawet jeśli pasuje do ich schematu obcokrajowca.  To i tak wpatrują się we mnie, w moją twarz, włosy, nos, oczy i ubranie. Zawsze pytają o to samo:

-      Czy ona umie mówić?

-      A dlaczego pytasz? – odpowiadam im.

Mój rozmówca zasępia się wtedy i widzę, że najwyraźniej go to gryzie (tym bardziej, gdy zda sobie sprawę, że mogłam zrozumieć, co chwilę wcześniej mówił na mój widok).

-      No bo biały człowiek  ma duży nos i biała skore, ale nie mówi po chińsku – tak najczęściej odpowiadają, gdy minie zaskoczenie.

-      O ,no tak wasza cywillizacja tyle lat odgradzala się od reszty swiata wielkim murem, że nie jestem zaskoczona ze chinczycy też serwują naiwne stereotypy niewiele mowiace o rzeczywistości. Do tej pory myśląc o Chinach myślałam o dalekiej Azji o stepie pustynnym, o polach ryżowych, o Chińczykach z ich ogolonymi głowami i długimi warkoczykami, ich  garnuszku ryżu a okazuje się ze dynamiczny rozwój i dynamiczne przemiany tego kraju spowodowały ze Chiny  są inne. Nie chcą być cywilizacyjnym i duchowym obszar świata w którym mogę rozwinąć moja duchowość. Zbyt dużo pragmatyzu w dzisiejszych Chinach .



 

 

O autorze
Tagi