Współczesne Chiny i jego społeczeństwo podglądane przez Sylwię Malon.
RSS
środa, 14 marca 2012

Zadano mi pytanie o chinskie uczucia wyższe jak : moralnośc, uczucia estetyczne, uczucia intelektualne Chińczyków.  Mysle -  bardzo ciekawe pytanie, tylko że..... ja nie potrafie na nie odpowiedzieć. 

To co widze tutaj od środka -  zwykli prosci chinczycy z którymi przebywam   bardzo często skarza sie że ich kraj tak szybko sie rozwija ze  oni jako  spoleczenstwo nie  nadazają . Brakuje  ,,kręgosłupa,, - systemu wartosci .

Łagodność I życzliwość? – bardziej bezpardonowa walka o byt I  osobisty sukces.

Litość współczucie szacunek?  Nie widziałam osobiście – raczej wilczy kapitalizm, wilcze prawa.  Raczej cynizm, dekadencja, ideowe a nawet moralne zagubienie.

W ciagu  kilku lat rozmawialam moze z 400-500 chinczykami wiec nawet nie wiem czy to jest jakakolwiek probka badawcza w skali  1,3miliarda obywateli. Dzisiejsze Chiny maja naprawde roznorodne oblicza:  istnieje tutaj podwójna moralność -  ale gdzie jej nie ma? -  w Europie I na swiecie wystepuje tak samo jak w Chinach.


Uczciwość? -   moje subiektywne odczucie - ale mam wrażenie, że nie wchodzi w skład chinskiego modelu.  Chinczycy wobec siebie sa bardzo nieufni. Czesto kłamia oszukuja.  Nie raz bylam oszukana -  nie znałam ceny to zaplacilam duzo wiecej, jasne że  to nie zalezy od narodowosci tylko od znajomosci rynku . Chińczycy  miedzy soba tez sie oszukuja.  Kilka razy slyszalalm znajome chinki ktore narzekaly ze na Taobao ( chinskie allegro zostaly oszukane)  - tylko że  to jest skala mikro ktora ja widze .

Zimno kalkulowane interesy I pragmatyzm - W małżeństwie- na pewno  na poczatku jest fascynacja partnerem ale milość ?  ciezko mi powiedziec poniewaz Chinki nigdy o milosci nie mowia tylko o tym :co partner ma, gdzie pracuje  a czesto też  skąd pochodzą I co robia jego rodzice.



  Nie można uogólniać - sa tez uczciwi chinczycy, Ci ktorych ja znam, ostrzegaja mnie czesto przed oszustwem, sprawdzaja firmy internetowe w ktorych chce robic zakupy,  dzwonia do dostawcow, sprawdzaja ich.


Są tez życzliwi chinczycy:

Np. Znajomy z Xinhua ( chinskiej agencji prasowej ) ktorego poznalam na  jednej z konferencji mówił do mnie- pisz o Polsce po chinsku , pisz o waszym kraju, my chcemy wiedziec o was wiecej.

 Istnieje jeszcze inny aspect : znajomość i życzliwe zainteresowanie danym krajem czy narodem.

 Porównując oklepanych już  Chinczyków i Tybetanczyków  - pierwsi są mało znani i nie budzą szczególnej sympatii, podczas gdy ci drudzy, z buddyjskiego i „tajemniczego” kraju, zafascynowali społeczność międzynarodową (do czego przyczyniła się też osobowość i aktywność Dalaj Lamy - ich duchowego przywódcy).

 Zróżnicowanie podejścia  w zachodnim świecie widać nawet w stosunku do konfliktów etnicznych w samych Chinach: walka muzułmańskich Ujgurów jest o wiele mniej znana i cieszy się niepomiernie mnejszą sympatią niż Tybetańczyków, choć represje stosowane wobec tych pierwszych są o wiele bardziej drastyczne, tym bardziej, iż wiele z tamtejszych ugrupowań żąda niepodległości, nie zaś tylko szerokiej  autonomii jak Dalaj Lama.


01:24, tytanorientu
Link Komentarze (1) »
wtorek, 13 marca 2012

 

 

Nie ma dnia abym nie była czymś zaskakiwana. Tak sobie myślę że dobrze że nie jestem starą

Chinką i  ciesze się że nie będę umierać w Chinach . Wczoraj rozmawialam z  kolezanka , ma okolo

30 lat . Jako, że tutaj  mlodsi czlonkowie rodziny ,,opiekuja,, sie starszymi  dziadkami i rodzicami. 

chcac ja sprowokować do dyskusji - mowie do niej:  zapewne jest  wam młodym członkom rodziny 

 ciężko brać  taka  odpowiedzialnośc :

a  ona na to - my dużo rozmawiamy bo rozmowa duzo wyjasnia -  u nas w wiosce ale po chwili

zastanowienia dodaje -  w miastach tez

jest taki zwyczaj wsrod Chinczyków -  jak dziadek  badz babcia  są  juz ,, wystarczajaco starzy, i niedolężni  ,

to  my  jako rodzina rozmawiamy z nim-- aby  nie utrudnial zycia mlodszm i ……...szybciej umarl -

no bo juz i tak z niego nic nie bedzie.  kolo domu nic nie zrobi, w domu nie posprzata, dzieci nie

przypilnuje tylko zajmowac sie nim trzeba :(
 


07:15, tytanorientu
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 12 marca 2012

Przyjezdzaja do mnie znajomi z Londynu I za wize  w tym roku zaplacili ponad 120funtow  kiedy  w ubieglym roku ta sama wiza kosztowala 38funtow

 Oprocz tego ze moi znajomi za kazdym razem strasznie narzekaja na konsulat– jak tam sa traktowani -  to  ja przychylam sie do tezy ze  Chinczycy lubią bardziej pieniądze niż obcokrajowców. .

Chin w XIX wieku byly potega gospodarcza   I caly XX wiek to cierpienia z powodu ..........obcokrajowcow-  a wszystko zaczeło sie od wojny z Anglikami  czyli wojny opiumowej. To Anglicy sa wszystkieu winni.- z żalem mówi 70 letnia  emerytowana nauczycielka – Chinka pamietajaca czasy Mao kiedy ja zapytalam o stosunek do obcokrajowcow.

No tak , ktoś musi być winny:)!!!

Nie ukrywam, że mimo iż bardzo lubię Chiny a raczej kilka Chinek i Chińczyków to  czasem  na wlasnej skórze czuję, że  różnica ras i kolor skóry zajmuje  najwyższe miejsce w skali.

 Może już teraz nie tak często ( bo się przyzwyczaiłam)   uderza mnie wrogość, z jaką  zdarza się Chińczykom   traktować  cudzoziemców.  Może mieli złe doświadczenia z obcokrajowcami - tak ich tłumaczę

 Słuchając moją 70 letnią Pang Laoshi  przypomniałam sobie przeczytany  w ubiegłym roku raport Europejskiej Izby Handlowej w Chinach, w której to ankietowani przedsiębiorcy  skarżą się, że są dyskryminowani przez chińskie władze. No cóż   problemem Chińczyków czasem nie jest brak  dobrych manier  myślę że   chodzi tu o coś więcej?

Jak dać się oczarować w Chinach uśmiechem ich mieszkańców ........... No cóż wszędzie jestes dobrze traktowany jesli masz pieniadze.

 



niedziela, 11 marca 2012

 

 Jej zachodnie imie to Jennifer  - mieszkala w Kanadzie 10 lat, w zwiazku z mocnym rozwojem ekonomicznym Chin przyjechala 2 lata temu szukac swojego miejsca. Za pózno jak twierdzi.

 Znalazla prace wspolnie z mężempracuje  na uniwersytecie w inkubatorze przedsiebiorczosci I dodatkowo ma zadania specjalne  w Foreign Office .

Jest jasne dla wszystkich ze osoby bedace za granica , studiujace , znajace jezyk kraju w ktorym przebywaly sa chetnie przyjmowane do pracy w chinskim rzadzie.

Osoby takie spotykaja sie kilka razy w roku z  lokalnymi przedstawicielami rzadu , wymieniaja doswiadczenia, informacje.

Jennifer jest tez w takiej organizacji tylko ze nie jest uzyteczna w 100 procentach a to z tego powodu ze  nie zna francuskiego a to 2 jezyk ktorym posluguja sie w Kanadzie. Wiec jak to Jennifer mowi z nutka rezygnacji - tylko w połowie mnie potrzebuja.

Gdzie widzisz lepiej swoja przyszlosc  w Kanadzie jako emigrant  czy w Chinach ?

Wiesz jestem wystarczajaco praktyczna aby w życiu  wybrac to co dla mnie I mojej rodziny najlepsze. Poki co wrocilam do Chin ale nie chce zamykac sobie drogi do Kanady. Tutaj jest inaczej niz oczekiwałam. Nie jestem ,, książątkiem,, ( dla osob interesujacych sie Chinami temat znany )

 Wiec niech dziecko sie podszkoli się 2-3 lata  w jezyku  chinskim ktory bedzie mial znaczenie w najblizszych 20 latach . Wrocimy do Kanady, nie wyobrazam sobie corki studiujacej na chinskim uniwersytecie.  Wymagania sa tak duze że  zniszcze psychicznie dziecko jesli bede robila jej taka presje jak inne chinskie matki. W tych warunkach przetrwaja tylko najwytrwalsze osobniki. A ja nie chce  aby moje dziecko  uczestniczylo w  chinskim wyscigu szczurów jeśli ma alternatywę.

 

 



środa, 07 marca 2012

Zwątpiłam w bezpieczne Chiny Myslę że ,,Lonely Planet ,,powinno wprowadzić drobne modyfikacje  do tekstu o bezpieczeństwie w państwie środka :)

Z duszą na ramieniu czekałam na kolejne sms-y tego  typu. Nic się takiego nie wydarzyło, dodatkowo znajomi podali mi  stronę  gdzie można sledzić z jakiej prowincji i jakiego miasta  pochodzi numer z ktorego do mnie dzwonią.

http://www.86callchina.com/china-mobile-number-location-trace.htm (  link dla innych osób mieszkających w Chinach może być użyteczny.

sprawdziłam i okazuje się że z miasta w którym uczę. więc może to jakiś student albo jakiś dzieciak  głupie żarty sobie robił.

PS. Dzięki ,,obroni,, za pytanie, zawsze to miło gdy ktoś myśli o mnie:)

 

 

07:56, tytanorientu
Link Komentarze (1) »
czwartek, 23 lutego 2012

 Chiny to  spokojny kraj i spokojni ludzie , w nocy jest bezpiecznie,kobiety nie mają się czegokolwiek obawiać,  ale czy aby na pewno?

Już 3 noc nie śpię, dostałam oto taki sms z chińskiego numeru, na pewno nie był on pisany przez angieskojęzyczną osobę, ponieważ tekst ma  mnóstwo błędów gramatycznych. Nie myślę abym komuś zalazła za skórę. Pytałam innych expatow, nic takiego nie dostali. Kto to wyslał i dlaczego? 

hm:(Co robić?

02:21, tytanorientu
Link Komentarze (1) »
wtorek, 21 lutego 2012

No wiec masazysta jest niewidomy od urodzenia. W Chinach jest mnostwo niewidomych ludzi wykonujacych tego typu prace. Masazysta  z ktorym rozmawiam jest tez zonaty I ma dwojke dzieci. Zarabia pomiedzy 4 a 5 tysiecy RMB. Nie szokuje mnie to bo wiem że  wymagania finansowe chińczyków znacznie wzrosły ale postanawiam w ciągu 6 najbliższych miesięcy  zapytac 60 masazystow o ich zarobki. Nie bedzie to problemem biorac pod uwage jak w tym temacie chinczycy sa elastyczni i chetnie rozmawiają o swoich zarobkach. 

Od momentu jak rozmawiam z nimi po chinsku  są bardziej otwarci, często zaczynaja mowic o sobie,o swojej rodzinie.

 Nr.6 Ma zone I 2 dzieci. Zone kupili mu rodzice za 10.000 RMB   jako prezent dali   10.000 rodzicom jego zony. Wczesniej, ktoś jak to na wsiach często  bywa, czyli swatka przedstawił młodą  dziewczynę jego rodzicom.

Nr.6 Zarabiasz duzo pieniedzy co z nimi robisz. Duzo mowi zaskoczony   numer 6 .

hm a ile dla ciebie jest duzo bo mnie szokuje nieco jego zdziwienie? - Duzo to dla mnie  10.000RMB

 Wscieka się ze jego szef  zabiera wiekszosc .Nr.6.Ma płacone od klienta, im wiecej kilentow tym wiecej zarabia. Czasem wyciagnie blisko 5 ale nigdy nie wiecej. Ma placone 30 RMB , reszte zatrzymuje wlasciciel.

Nr.6 mieszka przy salonie masazu

 No I co robisz z tymi pieniedzmi?

400-500 RMB oddaje żonie a reszte rodzicom. A dlaczego rodzicom? Ja jestem niewidomy I mam zaufanie do rodzicow a nie do zony.

 



01:46, tytanorientu
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 lutego 2012

 Dobrym sposobem jest rozruszanie mięśni osób które cierpią na zakwasy, zapytałam więc  gdzie w najbliższej okolicy najlepiej się udać aby owy ból zmniejszyć  . Pokierowano mnie do miejsca,  dla niewidomych . Salony masażu często zatrudniają osoby niewidome. Najzwyczajniej panuje przeświadczenie, iż osoby niewidzące, są obdarzone w tej dziedzinie wyjątkowymi zdolnościami. Masowanie, ugniatanie, wykręcanie, stukanie. Myślałam, że to będzie przyjemne. No cóż... nie zupełnie. Efekt był taki ,że  jakby na to nie patrzeć, ból w plecach zniknął jak ręką odjął.

Wciągnęłam się w masowanie I powoli staje się to dla mnie rutyną. I tak oto trafiłam na masażystę nr.6który  pochodzi z Anhui province. W slonie masażu każdy ma swój numer. Na poczatku  czułam się dziwnie. Numery kojarzyly mi sie z  hitlerowskim obozem pracy w Oswiecimiu.

Ale jest małe prawdopodobienstwo aby  szef mojego masazysty słyszal kiedykolwiek o Oswiecimiu I Hitlerze. Co nie znaczy ze w Chinach  nie slyszeli o drugiej wojnie swiatowej.



14:31, tytanorientu
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 lutego 2012

Lubie jezdzic chinskimi autobusami i  innymi srodkami komunikacji miejskiej. Nie dlatego że sa tanie, ale dlatego że uwielbiam wprost obserwować codzienne życie przeciętnych chińczyków Szczególnie na chińskiej prowinncji. Często jestem jedynym,, białym,, pasażerem ale nie zrażam się tym.  TV lokalną pooglądam,  posłucham o czym rozmawiają przez telefon:) wiem że to niegrzeczne podsłuchiwać innych ale jeszcze bardziej niegrzeczne jest rozmawiać w autobusie przez  komórkę na poziomie 90decybeli. Starsze babcie są mistrzami w urozmaicaniu życia autobusowego, często  mam wrażenie że mi bębenki pękną za chwilę.A chińczycy dokładnie na takim poziomie decybeli rozmawiają:)

 

Nie zawsze jest pięknie i przyjemnie , ale często jest niezwykle interesująco.

 

środa, 15 lutego 2012

Przychodziła do pracy i płakała.Zaczęła jej puchnąć prawa strona twarzy, robiła okłady z ziół, przykładała do zęba coś co wyglądało jak niewielki wysuszony pąk kwiatowy .Według mojego oka   mogly to być ,, suszone na słońcu gozdziki ,,

Wczoraj poszłyśmy do dentysty. Opierała się  dość skutecznie, nie chciała mojej pomocy, w końcu jestem ,, obca,,  ale ból zwyciężył. Poszłyśmy do kliniki dentystycznej dla expatów i bogatych chińczyków. Ze względów higieny  w mojej ocenie najbezpieczniejsza.   Pan dentysta z Singaporu ,  przyjemny, miły i grzeczny,  znieczulił jej stronę po której pracował coś czyścił , dał antybiotyk. Musi się zgłosic ponownie za 2 tygodnie .  Póki co zapłaciłam za jej  zęba 500 RMB czyli  15%  jej miesięcznej pensji.  Ale  cóż powiedziałam A i powinnam powiedzieć B , więc ........dokończymy tego zęba wspólnie :)

 

 

02:27, tytanorientu
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14
O autorze
Tagi